KONTAKT 500 835 853

OD 400 PLN PRZESYŁKA W POLSCE GRATIS

ZWROT LUB WYMIANA DO 14 DNI

Kategorie wpisów

Jak przetrwać zimę ze swoim maluszkiem?

Jak przetrwać zimę ze swoim maluszkiem?

Nie wszyscy jesteśmy fanami zimy. Zwykle, kiedy zaczyna się wrzesień, już zaczynamy czuć na plecach chłodny oddech nadchodzących, zimowych miesięcy. I mimo, że jeszcze wcale nie jest tak chłodno, ze strachem w oczach odrywamy kolejne kartki kalendarza, które zbliżają nas do tych ciężkich pór roku. Na pewno jest wielu zimowych entuzjastów, którzy czekają na chłodne miesiące, z utęsknieniem patrząc na leżące w rogu piwnicy sanki i narty. Jednak większość z nas jest raczej ciepłolubnymi stworzeniami. Niechęć do zimy pogłębia się często, kiedy zostajemy rodzicami. Martwimy się wtedy o to, czy uda nam się w porę zauważyć, że naszemu dziecku jest zimno. Obwiniamy się, że nie zadbaliśmy o nie, jeśli zachoruje. Rzeczywistość jest jednak niezmienna, zima jest jedną z pór roku i nic z tym nie zrobimy. Na szczęście można przygotować się na ten sezon i ze spokojem przywitać śnieg i mróz :)

 Dziecko w wozku ubrane w zimowy pajacyk

Wyzwanie to ubranie.

Podstawą podczas chłodu, jest utrzymanie malucha w cieple. I tak jak w przypadku dorosłego, również u dziecka najlepiej sprawdzi się ubieranie warstwowe. Dodatkową zasadą, kiedy dziecko nie chodzi, jest ubieranie jednej dodatkowej warstwy. Chodzi o to, że jeśli Ty masz na sobie trzy warstwy ubrania, dziecku ubierz ich cztery. Dla przykładu: ciepły pajacyk, bluza i spodenki, zimowa kurtka i kocyk. Kiedy dziecku zrobi się za ciepło, wystarczy odkryć nieco kocyk - proste, prawda?

Podczas spacerów dziecko dotlenia się, dzięki temu lepiej śpi. Nie rezygnujmy więc z wyjść, tylko dlatego, że temperatura jest niska. Jeśli nie spadła poniżej -10°C, nie ma rzęsistego deszczu lub mocnego wiatru, to spokojnie możemy wyjść z dzieckiem z domu. Jeśli malucha wozimy w wózku, sytuację ułatwi nam plastikowa osłonka przed wiatrem i deszczem, oraz ciepły śpiworek. Dzieci, które chodzą już na własnych nóżkach, potrzebują ciepłych skarpet, nieprzemakających butów i chroniącej uszy czapki. Zawsze też można ubrać kaptur, jeśli pogoda nagle się pogorszy. Zwykle trudną sprawą jest zmiana temperatury, kiedy wchodzimy do pomieszczeń. Jeśli więc mieszkacie w bloku, dobrze jest ściągać poszczególne warstwy w miarę jak zbliżacie się do mieszkania. Kiedy w domu zdejmiesz dziecku bluzę i spodenki i zostanie w pajacyku, nie poczuje nagłego skoku temperatury. Ważne jest też, żeby nie przegrzać maluszka. W mieszkaniach, przy centralnym ogrzewaniu, temperatura jest zwykle dość wysoka. Jeśli Tobie jest ciepło w krótkim rękawku i cienkich spodniach, dziecku też będzie. Sprawdzaj temperaturę stópek i rączek i reaguj na bieżąco. W nocy nie przykrywaj dziecka kocem, to niebezpieczne. Ubierz mu śpiworek, lub ciepłego pajacyka.

Co jeśli dopadnie Was przeziębienie?        

Zima to okres, kiedy choruje wiele osób. Nie trudno więc złapać jakiegoś wirusa, nawet jeśli sami dbamy o to, żeby się nie przeziębić. Nie obwiniaj więc siebie, jeśli Twój maluch zachoruje. Warto natomiast zabezpieczyć się wcześniej na taką ewentualność. Przeziębieniu zwykle towarzyszy katar, który spływa po gardle, podrażniając je i powodując dodatkowo kaszel. Maluszek nie potrafi wydmuchać nosa, dlatego trzeba mu pomóc. Dobry w tym celu jest aspirator, najlepiej taki, który podłącza się do rury odkurzacza. Szybko i skutecznie udrożni nos, a dziecko znów swobodnie odetchnie.

Niemowlak jest dużo bardziej wymagający podczas zimowych przeziębień. Kiedy widzimy, że zaczyna rozwijać się choroba, natychmiast skonsultujmy to z lekarzem. Kiedy jednak nasze dziecko podrośnie i pójdzie do przedszkola, temat przeziębienia stanie się czymś zupełnie naturalnym. Przedszkolaki w okresie jesienno-zimowym, regularnie przynoszą do domu infekcje. Bardzo często jest to katar, który utrzymuje się jakiś czas i przechodzi. Dzieci zarażają się od siebie jak w sztafecie. Lekkie przeziębienie potrafi trwać niemal całą zimę. Jeśli nie towarzyszy mu brzydki kaszel i gorączka, lekarz nie zapisze antybiotyku i nie zaleci leżenia w łóżku, możemy śmiało odprowadzić dziecko do przedszkola. Należy jednak cały czas obserwować maluszka. W domu natomiast dobrze jest mieć cały arsenał naturalnych sposobów na przeziębienie. Podstawą jest tran, który obecnie jest smaczny i niczym nie przypomina tego, który podawali nam nasi rodzice. Poza tym tradycyjnie:

  • miód,
  • sok z cytryny i z malin (naturalny - nie sklepowy syrop),
  • sok z cebuli,
  • czosnek,
  • rozgrzewający imbir.

Pijąc herbatki ze zdrowym sokiem, czy jedząc kanapki z czosnkiem, cała rodzina nabierze cennej odporności.

sposoby na przeziebienie u dziecka

Budowanie odporności u dziecka.

Wspomniana wyżej odporność jest niezwykle ważna, jest kluczem do łagodnego przejścia przez ciężkie, zimowe miesiące. Dlatego warto hartować organizm dziecka przez cały rok. Nie chodzi oczywiście o to, żeby chodziło z gołymi stopami w marcu, ale o to, żeby nie przesadzać w żadną ze stron. Jeśli zaczyna się robić chłodno, nie rezygnujmy ze spacerów. Jeżeli dziecko już w październiku przestanie wychodzić na dwór, bo temperatura spadła o kilka stopni, to co będzie w grudniu? Nie ubierajmy też dziecku zbyt wielu warstw ubrań, bo przyzwyczajając je do tego sprawiamy, że każdy podmuch wiatru czy spadek temperatury, będzie odczuwało dużo dotkliwiej. Poza tym przegrzanie organizmu jest równie niezdrowe co wychłodzenie.

Regularnie wietrzmy mieszkanie, również podczas zimy i choroby. Chłodne, zimowe powietrze sprawi, że będziemy czuli się znacznie lepiej, niż w dusznym, suchym klimacie, jaki tworzą kaloryfery. Krótkie, ale porządne wietrzenie znacznie poprawia komfort oddychania. Oczywiście podczas wietrzenia, dziecko powinno przebywać w innym pokoju.

W domu z dzieckiem też jest fajnie.

Zimą zdecydowanie częściej jesteśmy zmuszeni do siedzenia w domu. Są ku temu różne powody. Poza tym, że może nam się przytrafić choroba, jest jeszcze kwestia krótkich dni. Ciemno robi się znacznie wcześniej, place zabaw nie sprawdzają się tak jak latem, a warstwy ubrań nie zachęcają do długich zabaw na dworze. Na szczęście w domu też może być całkiem fajnie. Jest przecież wiele zabaw, którymi możemy zainteresować naszą pociechę. Kiedy za oknem jest ciemno, możemy pobawić się we wszystkie gry, które angażują światło. Teatrzyk cieni, zabawy z latarką, występy sceniczne, gdzie gwiazdą będzie nasze dziecko. Możemy też stworzyć w pokoju dziecka magiczną krainę za pomocą choinkowych lampek. Poza tym to dobry czas na rozwijanie pasji artystycznych. Rysowanie, malowanie, lepienie z plasteliny, czy tworzenie ozdób na choinkę to świetne zajęcie na zimowe wieczory. Jeśli mamy odpowiednio duży salon, możemy też zrobić tor przeszkód, wykorzystując do tego miśki, klocki i inne zabawki. Dzięki temu, nawet w domu, nasze dziecko pozostanie w formie.

Dla tych dzieci, które energia wyjątkowo rozpiera, są też place zabaw pod dachem. Coraz więcej jest miejsc, stworzonych dla rodziców z dziećmi, gdzie jest całe mnóstwo zabawek, basenów z kulkami, zjeżdżalni i dmuchanych zamków. A wszystko to szczelnie osłonięte przed mrozem. Należy jednak pamiętać, że takie miejsca to ryzyko złapania wirusów, które mogą tam przynieść inne dzieci. Dobrze jest więc mieć pewność, że nasze dziecko jest zupełnie zdrowe, a po zabawie dokładnie się umyć, a ubranie przebrać na świeże. Te najmłodsze dzieci należy pilnować przed wkładaniem publicznych zabawek do buzi.

Zima wcale nie jest zła.

Zima bez wątpienia jest ciężką porą roku, tak dla rodzica, jak i dziecka. Cała masa ubrań, jakie musimy na siebie włożyć, żeby wyjść na spacer może skutecznie do tego zniechęcić. Widmo choroby też nie pomaga. Nie rezygnujmy jednak z codziennych wyjść, dzięki nim dotleniamy naszego maluszka i hartujemy jego odporność. Poza tym biały krajobraz to dla niego coś zupełnie nowego, a padający śnieg wygląda przecież bajecznie!

Prawdziwa zima, taka ze śniegiem, to coraz rzadszy obraz w naszym kraju. Kiedy więc któregoś ranka obudzimy się, a za oknem będzie biało, zaplanujmy dzień pełen zimowych wrażeń. Warto przypomnieć sobie, jak to było, kiedy sami byliśmy dziećmi. Wtedy nikt nas nie wołał po 15 minutach do domu, w obawie przed przeziębieniem. Wyciągaliśmy z piwnicy sanki, wskakiwaliśmy w szeleszczące kombinezony, smarowaliśmy twarz grubą warstwą kremu i pędziliśmy na dwór, oddawać się białemu szaleństwu. Dziś dzieci tak samo cieszą się ze śniegu. Dlatego pokażmy im, jak się robi dużego bałwana, jak wykonać idealnego orła i jaki jest sposób, na wygranie bitwy na śnieżki. Takie zimowe wspomnienia z pewnością rozgrzeją nas za parę lat :)

Kategoire: Blog dla mam